Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/assiduus.to-panstwo.zgora.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
tym kobieta musiała się liczyć z obecnością dziecka.

protokołu śledztwa w sprawie nagłej śmierci. Z

tym kobieta musiała się liczyć z obecnością dziecka.

najnowsze przepisy na grillu, ustawionym w innej
żałobą, każą mi walczyć z takim gównem!
chwilę.
tym były akcje, obligacje i inne papiery wartościowe,
- Nawet nie próbowałem go ustalić. Bardziej mnie
- Razem z małą?

na mnie także... że wciąż mnie kochasz. Nie tylko
- Czy nie tym właśnie się zajmuje? - ciągnęła. - Przecież
Przez niecierpliwość widzów przedstawienie zaczęło się wcześniej.
mu milczenie.
- Cześć, kochani - przywitała ich, podchodząc.
- Sprowadź jakąś pomoc!
Szellem, kardiologiem. Zarezerwowała lożę w Covent

Atropos podniosła je, zestawiła ze sobą i starannie przypięła w odpowiednim miejscu na drzewie klanu Montgomerych. Piękna kształtna głowa zdawała się wyrastać wprost z nóg. Papieros i ramiona były nietknięte, co nadawało Bernedzie dziwny, ale elegancki i intrygujący wygląd. Taki, jakiego zawsze pragnęła. Atropos uśmiechnęła się. Nowo

– Może los się do nas uśmiechnie.
Foster, Darren Foster i moja agentka Robin Rue.
Dla Jennifer.
– Niedługo – zapewnił z przekonaniem w głosie.
byłem katalizatorem? Mam nadzieję, że nie, ale tego nie wiem. Byłby to niezły zbieg
Trinidada... Srebrzysty blask księżyca na ciemnej lufie.
- Reed. - Mówi Bell, zastępca szeryfa w St. Simons. Chciał pan, żebym zadzwonił, gdy ustalimy tożsamość tej kobiety, którą wyciągnęliśmy z wody na północy wyspy. Reed skręcił w lewo i czekał w napięciu. - Tak, zgadza się. - To Rebeka Wade. Zidentyfikowano ją na podstawie dokumentacji stomatologicznej. - Wiadomo, kiedy zginęła? - Trochę już przeleżała w wodzie. Kilka tygodni lub miesięcy. Jeszcze nie ustaliliśmy. - Przyczyna śmierci? - Wciąż nad tym pracujemy. Jak tylko dostanę raport z autopsji, to przefaksuję go panu. Ale jest jeszcze coś dziwnego - dodał poważniejszym tonem, zwiastującym kolejne złe wieści. - Chyba powinien pan o tym wiedzieć. Nie zdążył przyhamować i wpadł w zakręt z piskiem opon. - Niech pan strzela. - Jak mówiłem, jej ciało jest w kiepskim stanie... ale lekarz zauważył coś dziwnego, wspomni o tym w raporcie. Wygląda na to, że odcięto jej język. Reed zacisnął szczęki. Ścisnął mocniej kierownicę. - A nie zrobiło tego jakieś drapieżne zwierzę? - Raczej nie. Lekarz mówi, że język został równo odcięty, zawinięty w folię i włożony do jej torebki. To jedyna rzecz, którą miała w torebce. Własny język zawinięty jak pieprzona kanapka z szynką. Przed domem pozwoliła mu się pocałować. To był jej pierwszy błąd. Drugim było zaproszenie go do domu na drinka. A trzecim pragnienie, by się z nim kochać. Świat jej się walił i rozpaczliwie pragnęła poczuć się bezpieczna w ramionach Adama. Poczuć, że żyje, gdy wokół wszyscy po kolei umierali. Siedzieli na kanapie, popijając drinki - ona cosmopolitana, a on whisky z lodem. - Chyba mu się nie podobam. - Adam wskazał brodą Oskara. Pies leżał w przejściu i nie spuszczał oka z Adama. - Nie jest przyzwyczajony do gości. - Ale rozpoznaje Kelly? Caitlyn westchnęła, zastanawiając się, czy dobrze zrobiła, opowiadając mu o siostrze. - Chciałbyś z nią porozmawiać? - Świetny pomysł. - Poczekaj. - Poszła do kuchni, Oskar za nią. Znalazła torebkę, wyjęła telefon i wróciła do salonu. Adam siedział rozciągnięty na poduszkach w rogu kanapy. Włosy miał lekko zmierzwione, na twarzy pojawił się cień zarostu, długie nogi wyciągnął pod stolikiem. Poważnym spojrzeniem śledził każdy jej ruch, gdy usiadła obok niego i zaczęła wystukiwać numer Kelly. - Może nie być w domu. - Na pewno. - Mówię poważnie... - Caitlyn odczekała chwilę, włączyła się sekretarka.
List pożegnalny do córki wciśnięty między kartki poradnika psychologicznego, który
– Co? – Zaszokował ją. – Chyba żartujesz. – Ale widziała, że tak nie jest, miał śmiertelnie
– Czyli szukam sześcio, siedmioletniego wozu na rejestracji kalifornijskiej z wiekową
– W każdym razie nie z Fernanda – mruknął. Podniosła wzrok, by na niego spojrzeć.
– Nic tam nie ma.
Rozdział 4
– Chyba tak. – Wzruszyła ramionami.
182

©2019 assiduus.to-panstwo.zgora.pl - Split Template by One Page Love